Serwis Tłumacza


Strona główna arrow W kwestii formalnej arrow Szkolenia i dyplomy Make Text BiggerMake Text SmallerReset Text Size
Drukuj E-mail

Szkolenia i dyplomy


Jak już kiedyś zauważyłem, z formalnego punktu widzenia tłumaczem może zostać właściwie każdy; zdrowy rozsądek podpowiada jednak, że wcześniej należałoby się co nieco podszkolić w tym zakresie. Możliwości ku temu jest mnóstwo, od jednodniowych warsztatów poświęconych jakiemuś wąskiemu zagadnieniu, po całoroczne studia podyplomowe. W sprawie szkoleń pisze do mnie sporo osób, temat pojawia się też regularnie na listach dyskusyjnych, chciałbym więc przestawić tu mój punkt widzenia. Wygląda on tak: szkolić się oczywiście warto, trzeba jednak mieć świadomość, że samo zaliczenie takiego czy innego kursu, po to tylko, żeby móc go sobie wpisać w CV, niczego nie zmieni w statusie początkującego tłumacza.

Pomijając bowiem sytuacje patologiczne (życzliwy wujek, który wiele może itp.), w tym zawodzie naprawdę liczą się rzeczywiste umiejętności, a nie formalne wykształcenie, zaświadczenia czy certyfikaty. Imponująca dokumentacja może czasem ułatwić pierwszy kontakt z potencjalnymi zleceniodawcami, ale każda rozmowa – czy to z absolwentem Oksfordu, czy to Wyższej Szkoły Tego i Owego w Pcimiu Dolnym – i tak w najlepszym razie skończy się tym, że kandydat dostanie do przetłumaczenia krótki tekst na próbę. Może to być jedna-dwie strony bez żadnej zapłaty albo kilka-kilkanaście za niższą stawkę bądź na zasadzie „płatne tylko w razie przyjęcia” (rozwiązanie dość rzadkie i oczywiście ryzykowne, jeśli nie proponuje go jakaś renomowana i wiarygodna firma). Dopiero pozytywne przejście takiego testu może skłonić zleceniodawcę do ewentualnego nawiązania współpracy, cały czas z zastrzeżeniem – niekoniecznie wyraźnie sformułowanym – że jeśli przy następnych zleceniach tłumacz się nie sprawdzi, współpraca ta natychmiast się zakończy.

Ważne jest zatem nie to, że ktoś odbył dużo szkoleń i może się pochwalić stosownymi papierkami, ale to, co z tych szkoleń faktycznie wyniósł. Jeśli zajęcia mialy wymiar bardzo praktyczny, pokazywały tajniki warsztatu i poszerzyły wiedzę szkolącego się o elementy, o których nie miał pojęcia czy z których znaczenia nie zdawał sobie dotąd sprawy – przydadzą mu się w pracy zawodowej i ułatwią znalezienie klientów, nawet gdyby im nie pokazywał żadnego zaświadczenia. I odwotnie: jeśli zajęcia polegały głównie na teoretycznych rozważaniach czy opowiadaniu anegdot (o takich przypadkach też słyszałem), były mało konkretne i nie dały uczestnikowi okazji do poćwiczenia określonych umiejętności, nie zrekompensuje mu tego nawet najpiękniejsze świadectwo na kredowym papierze, wystawione przez najbardziej renomowaną instytucję. O sukcesie zawodowym tłumacza decyduje to, co ma on głowie, nie w CV.


© by Arkadiusz Belczyk 2010

 

 
poradkk

Tłumaczenie filmów

Słownik budowlany