Serwis Tłumacza


Strona główna arrow Lektury arrow O bełkocie w medycynie (2) Make Text BiggerMake Text SmallerReset Text Size
Drukuj E-mail

Edward Kramer

O bełkocie w medycynie (2)

   
III. Pod presją amatorszczyzny

 

Jest taka książka – Kult amatora Andrew Keena. Autor przyrównuje współczesną kulturę, w szczegolności branżę wydawniczą, do świata opanowanego przez małpy. Odwołuje się tu do Huxleya, który stwierdził kiedyś, że jeśli nieskończenie dużej liczbie małp dać nieskończoną liczbę maszyn do pisania, któraś w końcu napisze Romea i Julię. I to właśnie zdaniem autora się dziś dzieje – „małpy” otrzymały internet, a wraz z nim narzędzia do publikacji, niegdyś zarezerwowane dla wykształconych elit. Dochodzi do tego jeszcze znane od stuleci zjawisko wypierania lepszego pieniądza przez gorszy, czyli w tym wypadku wydawnictw przykładających dużą wagę do jakości przez wydawnictwa o nią niedbające (bo to pozwala im obniżyć koszty). W taki sposób, jak pisze Keen, internetowa Wikipedia praktycznie wykończyła renomowaną Britannicę. Po co komu encyklopedia tworzona przez najtęższe umysły świata, jeśli za darmo można poczytać, co na dany temat uważają „małpy”?

Ta językowa i mentalnościowa ewolucja czy, jak kto woli, rewolucja jest też widoczna w – najbardziej nas tu interesującej – terminologii medycznej. Przenikają do niej bzdurne tłumaczenia z angielskiego, które się ugruntowują, są akceptowane i bezmyślnie kopiowane latami przez uczniów i nauczycieli. W literaturze medycznej, zarówno tłumaczonej, jak i oryginalnie polskiej, można zaobserwować dramatyczną tendencję do pisania dokładnie tak, jak się mówi, i do mechanicznego kopiowania angielskich struktur, bez zwracania uwagi na ich dokładne znaczenie. Co gorsza, w zasadzie każdy taki tekst może być przyjęty do publikacji przez jakąś redakcję i wsparty nazwiskiem jakiegoś „lidera opinii”, któremu akurat z jakichś przyczyn podoba się dana terminologia.

Zobaczmy kilka przykładów z codziennej praktyki wydawniczej:

ROS (reactive oxygen species) – kiedyś były to wolne rodniki tlenowe. Dziś już pełno jest „reaktywnych form tlenu” albo „postaci tlenu”. Dobrze, że nie „gatunków”.

Sepsis – od zawsze posocznica, ale obecnie niektórzy upierają się, by pisać „sepsa” (przyznaję, że ich argumenty brzmią nawet racjonalnie, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że powstały po to, by uzasadnić literalne tłumaczenie z angielskiego).

Positron emission tomography – kiedyś: tomografia emisyjna pozytonowa, dziś: pozytronowa, ponieważ większość nie wiedziała, że angielski positron to polski pozyton.

Contrast – kiedyś kontrast był wyłącznie cechą zdjęcia radiologicznego. Żeby go poprawić, podawano środek cieniujący. Ponieważ to było zbyt dalekie od wersji angielskiej, zmieniło się na środek kontrastowy – a stąd do kontrastu już niedaleko. Dziś Słownik języka polskiego akceptuje to żargonowe określenie, nie zaznaczając jego kolokwializmu – czyli podnosząc je do rangi fachowego terminu.

Sentinel lymph node – dosłowne tłumaczenie (węzeł chłonny wartowniczy) jest nawet niezłe, bo obrazowe, ale już przy sentinel loop i sentinel episode trzeba nieco bardziej ruszyć głową i zaproponować coś sensowniejszego niż pętla na straży i epizod wartowniczy. Bo przed czym właściwie miałaby strzec rozdęta pętla jelita czy pierwszy epizod ciężkiej choroby? W tym wypadku chodzi o ostrzeganie – przed groźną chorobą bądź powikłaniami, ewentualnie ich zwiastowanie lub zapowiadanie. Tymczasem owe absurdalne sformułowania tak głęboko się ugruntowały w polskim języku medycznym, że innych polski odbiorca już nie zrozumie.

Cardiovascular system – kiedyś był to po prostu układ krążenia. Ale po co pisać po polsku, skoro można angielski termin przekalkować jako układ sercowo-naczyniowy.

Positive/negative predictive value – chodzi tu o wartość predykcyjną wyników dodatnich/ujemnych. W tłumaczeniach określenie to notorycznie pojawia się jako dodatnia/ujemna wartość predykcyjna – mimo że owa „ujemna wartość predycyjna” w rzeczywistości zawsze jest dodatnia (np. 80%), powstaje więc termin wewnętrznie sprzeczny.

Total cholesterol levelstężenie cholesterolu całkowitego. Chciałbym kiedyś zobaczyć cholesterol niecałkowity. Może miałby rozerwane jakieś wiązania? W rzeczywistości termin ten oznacza stężenie cholesterolu we wszystkich frakcjach, innymi słowy: ogólne stężenie cholesterolu, albo po prostu stężenie cholesterolu. Czy jak policzymy Polaków w poszczególnych województwach, to w sumie wyjdzie nam liczba Polaków całkowitych?

Nitrates – są to leki zawierające grupę kwasu azotowego, a prawidłowa nazwa to azotany. Ale kto by się tym przejmował. Przecież po angielsku jest nitrate, polski odpowiednik trudno znaleźć w pamięci, zrobimy więc nitraty. Cóż z tego, że związki te nie mają grupy nitrowej? Najważniejsze, jak wygląda wersja angielska.

Triglycerides – prawidlowa chemicznie nazwa to triacyloglicerole. Sęk w tym, że chyba NIKT tak nie mówi. Trwa natomiast wojna między zwolennikami triglicerydów a trójglicerydów, nieco pocieszna, biorąc pod uwagę, że obie formy są błędne.  

Czytaj dalej  

© Edward Kramer, wrzesień 2010

 

 
poradkk

Tłumaczenie filmów

Słownik budowlany