Serwis Tłumacza


Strona g?wna arrow Lektury arrow Maciej S?omczy?ski vs. William Shakespeare Make Text BiggerMake Text SmallerReset Text Size
Drukuj E-mail

Anna Staniewska

Maciej S?omczy?ski vs. William Shakespeare


Anna Staniewska studiowa?a anglistyk? na Uniwersytecie Jagiello?skim u prof. Romana Dyboskiego; w latach 1949-79 pracowa?a w redakcji angielskiej PIW-u, w ostatnich latach przechodz?c do redakcji Biblioteki My?li Wspó?czesnej. Jej specjalno?ci? jest dramat el?bieta?ski, przede wszystkim dramaty Szekspira. W ci?gu trzydziestu lat pracy w PIW-ie zajmowa?a si? g?ównie edytorstwem Szekspira, mo?na wi?c bez specjalnego ryzyka powiedzie?, i? prawie wszystkie jego polskie przek?ady przesz?y przez jej r?ce, co czyni j? specjalnie predestynowan? do omówienia problemów poruszonych w tek?cie.



Gdzie? w roku 1974 czy 1975 przyszed? do mnie prywatnie Maciej S?omczy?ski, którego przek?ad Ulissesa Joyce'a redagowa?am pod koniec lat sze??dziesi?tych. W przek?ad ten w?o?y?am mas? pracy, ale jeszcze przyjmowa? wówczas wi?kszo?? uwag, przewa?nie do?? oczywistych. W czasie tej wizyty u mnie, bodaj przy okazji wznowienia Ulissesa, bardzo serdecznie prosi? mnie o redagowanie jego przek?adów Szekspira, które w?a?nie podejmowa? w Wydawnictwie Literackim. Czu?am si? wobec S?omczy?skiego zobowi?zana za jego niezmienn? dla mnie przychylno?? i uznanie i pomy?la?am sobie, ?e prawdopodobnie pod pokrywk? swojej s?awnej fanfaronady czuje, i? brak mu merytorycznego przygotowania do t?umaczenia Szekspira, wiedz?c za?, ?e od tylu lat zajmuj? si? przek?adami Szekspira, pragnie zapewni? sobie pomoc filologiczn?, zgodzi?am si? wi?c. Wkrótce Wydawnictwo Literackie przys?a?o mi maszynopis Hamleta (dramat ten robi?am tyle razy, ?e znam go dos?ownie "wprost i na wspak"). S?omczy?ski od razu na wst?pie kilkakrotnie mi o?wiadczy?, ?e przek?ad ten zrobi? w ci?gu dwudziestu dni (!), bo tak si? spieszy? z t?umaczeniem na zamówienie Konrada Swinarskiego. Hamlet mia? by? wydany (i zosta? wydany) w edycji dwuj?zycznej, tym bardziej wi?c trzeba by?o stara? si? o poprawny przek?ad. Kolacjonowa?am ka?de zdanie tragedii z czterema wydaniami komentowanymi - z Arden Edition, z New Cambridge Edition, z New Penguin i z filologicznym dwuj?zycznym wydaniem Chwalewika w Ossolineum. Nie by?o w przek?adzie S?omczy?skiego trzech kolejnych zda?, które by oddawa?y sens orygina?u, nie by?o miejsca w maszynopisie na t? liczb? uwag i sprostowa?, jakich wymaga? tekst. Strona artystyczna przek?adu, a to jest chyba najwa?niejsze, wyda?a mi si? s?aba, ale pomy?la?am: "Pierwsze koty za p?oty, trzeba da? szans? t?umaczowi - szkoda tylko, ?e to trafi?o w?a?nie na Hamleta". Odsy?aj?c wydawnictwu zredagowany maszynopis, napisa?am do S?omczy?skiego przepraszaj?c go za wielk? liczb? uwag i poprawek, i wielokrotnie zwracaj?c jego uwag? na wyj?tkow? pozycj? Hamleta w literaturze i kulturze polskiej, prosi?am go usilnie o bardzo staranne ponowne przeanalizowanie i poprawienie przek?adu, ?eby si? nie nara?a? na s?uszne ataki i wytkni?cia b??dów. W trzy lata pó?niej, siedz?c na widowni Teatru Dramatycznego w Warszawie, spada?am niemal z krzes?a s?ysz?c niestworzone g?upstwa wykrzykiwane ze sceny w czasie okropnego przedstawienia Hamleta. Okaza?o si?, ?e S?omczy?ski poprawi?, jak mi ze straszliw? gorycz? powiedzia?a kierowniczka redakcji przek?adowej w Wydawnictwie Literackim, pi?? procent tekstu zakwestionowanego. Reszty prawdopodobnie nawet nie przeczyta?, tak si? spieszy?.

W s?awnym obscenicznym dialogu Hamleta z Ofeli? (III, 2) Hamlet mówi: "That's a fair thought to lie between maids' legs" - co jest tak jasne, ?e nikt tego nawet nie komentuje, wszyscy t?umacze - z Schleglem w??cznie - prze?o?yli to poprawnie: "Mi?a jest my?l (Mi?o my?le?) o le?eniu mi?dzy nogami dziewcz?t" lub podobnie. S?omczy?ski myli nieprzechodni czasownik to lie z przechodnim to lay - k?a?? - i wali: "Pi?kna to my?l do w?o?enia mi?dzy nogi dziewczyny". Pomijam ju? ca?? niedorzeczno?? tego zdania, ale trzeba by? zupe?nie wypranym z jakiejkolwiek znajomo?ci epoki, historii, wiedzy o literaturze, ?eby nie wiedzie?, ?e Szekspir, zawsze bardzo konkretny w swych naj?mielszych nawet obrazach i metaforach, nie móg?by czego? takiego napisa? ani chyba pomy?le?; takie zdanie móg?by mo?e napisa? Ró?ewicz czy Bia?oszewski, ale na pewno nie Szekspir - w drugim wydaniu Hamleta, wy??cznie polskim, S?omczy?ski to miejsce raczy? poprawi?, zreszt? obawiam si?, ?e tylko to jedno, ale w luksusowej edycji dwuj?zycznej brednia ta zosta?a utrwalona na zawsze. S?ówko marry S?omczy?ski stale oddaje jako "Matko Bo?a", i to w sytuacjach, w których to nie ma ?adnego sensu i jest po polsku ca?kiem nieidiomatyczne. Marry rzeczywi?cie wywodzi si? z (Holy) Mary, ale zatraci?o ca?kiem ten sens i znaczy tyle co "dalipan, dalibóg, zaiste" - wszystkie uwagi na ten temat pozosta?y bez echa. W Hamlecie jeden Grabarz mówi do drugiego (V, l): "Come, my spade", co znaczy: "Dalej, do ?opaty!", "Nu?e, za ?opat?!", "No, teraz za ?opat?!" (przek?ad Chwalewika). Come oddzielone przecinkiem znaczy tyle co "no, no", "dalej?e" lub co? podobnego - S?omczy?ski t?umaczy: "?opato moja, ruszaj", poniewa? t?umaczy wszystko dos?ownie, nie wiedz?c, ?e jest to - zw?aszcza w poezji - najbardziej niewierny typ t?umaczenia, szczególnie je?li do siedemnastowiecznej angielszczyzny podchodzi si? z takim wyposa?eniem, z jakim do przek?adu np. Kochanowskiego zabra?by si? Anglik znaj?cy polszczyzn? tylko z "Ekspresu Wieczornego".

U S?omczy?skiego wszystkie postacie mówi? takim samym wypuczonym, sztucznym, zupe?nie niezró?nicowanym j?zykiem. Weso?ek w Opowie?ci zimowej (nb. nazwa zupe?nie b??dna, poniewa? jest to angielskie Clown, co u Szekspira nie oznacza "weso?ka", lecz "ch?opaka wiejskiego", "m?odego ch?opa"), który jest niepi?mienny, mówi: "Najlepiej powiedz, ?e te szaty nie s? szlacheckiego rodu, zadaj mi fa?sz; uczy? tak...", a dalej: "Uj?? moj? d?o? i nazwa? mnie bratem..." (V, 2) - podobnym j?zykiem mówi Leontes, król Sycylii. Taki ch?opek nie móg?by u?y? s?owa "szaty", zwrotu "uj?? moj? d?o?", ale u S?omczy?skiego wszyscy mówi? pustym, retorycznym, sztampowatym stylem "królewskim". W scenie z Grabarzami (V, l) Hamlet mówi o Pierwszym Grabarzu: "How absolute the knave is", co znaczy: "Jaki to pewny siebie frant", "Có? to za wyrafinowany ?otrzyk!" (Chwalewik), "Jak pewny siebie jest ten frant" (Brandstaetter), "Ci?ty hultaj" (Paszkowski) - absolute w szekspirowskiej angielszczy?nie znaczy w tym kontek?cie perfectly certain, decided, self-assured. Schlegel oddaje to przez: "Wie keck der Bursch ist". U S?omczy?skiego czytamy: "To zupe?ny ?otr" (!) - bo S?omczy?ski nie fatyguje si? analizowaniem niuansów ca?kowicie mu nieznanej angielszczyzny Szekspira, nie zastanawia si? nad tym, czy to, co pisze, ma jaki? sens, czy pasuje do kontekstu - bierze pierwsze znaczenie z w?asnej g?owy lub z nowoczesnego s?ownika i wali, bo... mu si? spieszy.

Pi?kne liryki Szekspira przekszta?caj? si? w tych przek?adach w zapieraj?c? chwilami dech w piersiach cz?stochowszczyzn?. Jest to chyba najbardziej ra??co widoczne w piosenkach Ariela w Burzy, ale tak?e w innych, równie? w Hamlecie. S?awny czterowiersz Paszkowskiego "Niech z bólu ryczy ranny ?o?..." tak utrwali? si? w tradycji polskiej, ?e zdecydowa? si? go zachowa? w swym przek?adzie sam Iwaszkiewicz, b?d?cy przecie? w przeciwie?stwie do S?omczy?skiego autentycznym poet?, zachowa? go tak?e Sito. S?omczy?ski odrzuca Paszkowskiego, chce pokaza?, ?e "on to zrobi lepiej" - i pisze koszmarnie cz?stochowski czterowiersz z charakterystycznym dla siebie lekcewa?eniem idiomatyki i konotacji s?ów polskich: "Có?, ranny rogacz chce si? skry?, / Nietkni?ty mknie weso?o...". Jest to zam?tlone, nie bardzo wiadomo, do czego odnosi si? "nietkni?ty"; fakt, ?e "rogacz" ma w j?zyku polskim przede wszystkim konotacj? "zdradzonego m??a" w ogóle do S?omczy?skiego nie dociera. Równie bezsensownie i ?a?o?nie w zestawieniu z Paszkowskim wypada piosenka Grabarza z V aktu. U Paszkowskiego mamy krzepki, dobry rytmicznie czterowiersz:

Lecz staro?? nie rado??, napad?szy znienacka
Zwali?a mnie swoim obuchem;
Znik? kura? i rezon, i mina junacka:
Ni ?ladu, ?em kiedy? by? zuchem.

U S?omczy?skiego mamy dwa i?cie zdumiewaj?ce wyczyny w piosenkach Grabarza. Wy?ej cytowana piosenka tak brzmi:

Lecz oto staro?? przysz?a skrycie
I narobi?a szkody.
Do ziemi posz?o moje ?ycie,
Cho? kiedy? by?em m?ody.

"Do ziemi posz?o moje ?ycie" jest w polszczy?nie zupe?nie jednoznaczne i w takiej sytuacji jest zupe?nie oboj?tne, czy si? ma lat dwadzie?cia, czy osiemdziesi?t, bo jest si? "martwym trupem" i nie mo?na ?piewa? o staro?ci. W oryginale mamy: "And hath shipp'd me intil the land" - "(Staro??) wyrzuci?a mnie z oceanu ?ycia na mielizn?" - i tu wbrew pozorom wersja Paszkowskiego jest wierniejsza i o wiele lepsza.

Wcze?niej ?piewana piosenka Pierwszcgo Grabarza jest takim "rytmicznym arcydzie?em" u S?omczy?skiego, ?e konia z rz?dem aktorowi, który j? potrafi porz?dnie wy?piewa?:

Za m?odu kocha?em, kocha?em,
My?l?c, ?e jest to grzecznie
Sp?dza?, och, czas tak, jak, ach, chcia?em,
l ?e tak b?dzie wiecznie.

U Paszkowskiego mamy:

Za m?odu - o gdyby ten wiek móg? powróci?!
Mi?ostki mym by?y ?ywio?em;
Pokocha?, odkocha?, u?cisn??, porzuci?,
To u mnie zwyczajnym sz?o ko?em.

U Brandstaettera:

Wiele kocha?em za czasów m?odo?ci,
A s?odkie to by?o kochanie,
l zda?o mi si? w m?odzie?czej p?ocho?ci,
?e to ju? tak zawsze zostanie.

A tak brzmi u S?omczy?skiego s?awna piosenka Ariela "Full fathom five thy father lies" z Burzy (I, 2):

Pi?? s??ni w g??b twój ojciec na dnie,
Z ko?ci wyros?y korale,
A jego oczy to per?y te,
Nie zgin?? bowiem wcale;
Podlega morskiej przemianie
W co? dziwnego nies?ychanie,
Nimfy morskie bij? w dzwon:

"Those are pearls that were his eyes" orygina?u jest oczywist? inwersj? "Those that were his eyes are now pearls", ale S?omczy?ski ze swoj? betonow? zasad? t?umaczenia wszystkiego dos?ownie i niezastanawiania si? nad g??bszym sensem zdania pisze "A jego oczy to per?y te". "Nothing of him that doth fade, / But doth suffer a sea-change" tak?e nie znaczy: "Nie zgin?? bowiem wcale; / Podlega morskiej przemianie...". Prosz? porówna? z tym wersj? "poczciwego" Ulricha:
 
Ojca morskie tul? fale;
Z ko?ci jego s? korale,
Per?a l?ni, gdzie oko by?o;
Ka?da cz?stka jego cia?a
W drogi klejnot si? przebra?a
Oceanu dziwn? si??.

Ostatnia piosenka Ariela zaczyna si? u S?omczy?skiego: "Gdzie ssie pszczo?a, b?d? ssa?" - zapyta?am na marginesie, kto to potrafi na scenie wymówi? lub wy?piewa?. Na etapie maszynopisu radzi?am gor?co t?umaczowi, aby generalnie przerobi? i zmieni? wszystkie piosenki w Burzy i oczywi?cie wszystkie pozosta?y niezmienione. Wiem zreszt? z do?wiadczenia, ?e S?omczy?ski w praktyce nic nie poprawia. Jeden raz zauwa?y?am ma?? poprawk? w maszynopisie, w?a?nie w cytowanym liryku "Full fathom five..." - i chyba poprawi? z ?le na... jeszcze gorzej. W pierwszej wersji by?o:

Pi?? s??ni ojciec opad? w g??b,
Z ko?ci wyros?y korale,
Per?ami oczy jego s?.
Nie zgin?? bowiem wcale;

w wersji "poprawionej" czytamy:

Pi?? s??ni w g??b twój ojciec na dnie,
Z ko?ci wyros?y korale,
A jego oczy to per?y te,
Nie zgin?? bowiem wcale.

S?omczy?ski po prostu nie s?yszy j?zyka, ma kamienne ucho; kiedy si? czyta w jednym ci?gu par? stron jego przek?adu, ma si? wra?enie, ?e zna on tylko jeden spójnik: "bowiem", którym zasypuje ca?y tekst od góry do do?u, niekiedy zdarza si? po kilkadziesi?t "bowiem" na stronie.

W Otellu piosenki s? równie fatalne jak piosenki w Burzy i w Hamlecie. Pijackie piosenki Jagona s? wr?cz groteskowo z?e. Oto przyk?ad:

Wi?c niechaj w mój puchar zadzwoni?, dzy?, dzy?,
Wi?c niechaj w mój puchar zadzwoni?, dzy?, dzy?,
?o?nierz to dzielny cz?owiek,
?ycie to mgnienie powiek,
Wi?c je?li? ?o?nierzem, tak czy?! (?)

Prosz? z tym zestawi? Paszkowskiego:

Uderzmy w puchary: buch! buch!
Uderzmy w puchary: buch!
?yk rze?wi cz?owieka,
A ?ycie ucieka,
Wi?c dalej! niech pije, kto zuch!

i Krystyn? Berwi?sk?:

Dzban dajcie, bo raz si?, raz ?yje!
Dzban dajcie, bo ?yje si? raz!
?o?nierzem by? tylko!
Ach, ?ycie jest chwilk?!
Wi?c ?o?nierz, wi?c ?o?nierz niech pije!

A oto fragmenty s?ynnej "Pie?ni o wierzbie" (IV, l) w przek?adzie S?omczy?skiego:

Wy?piewaj to, wierzbo, ?e b?dziesz mym wiankiem.
Nie ga?cie go, mi?a jest mi jego wzgarda.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Ty zdrajco! mu rzek?am; on na to: Niebo??,
Wy?piewiaj to, wierzbo, wierzbo.
Ja niewiast chc? wielu, ty m??czyzn bierz w ?o?e.

A tak to brzmi u Paszkowskiego:

Z ga??zek ja wierzby splot? sobie wianek,
Nie ga?cie mu tego, przyjmuj? mój los.
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Nazwa?am go zmiennym, a on mi rzek?: ach!
P?acz, wierzbo! wierzbo! wierzbo!
Niejeden ci przecie zast?pi mnie gach.

 

1    2    3

 

 

 
poradkk

T?umaczenie filmów

S?ownik budowlany