Serwis TĹ‚umacza


Make Text BiggerMake Text SmallerReset Text Size
Drukuj E-mail

Naukowo-techniczny s?ownik frazeologicznyPiotr Doma?ski
Naukowo-techniczny s?ownik frazeologiczny angielsko-polski i polsko-angielski


Ocena: 0/10


Raz w ?yciu zdarzy?o mi si? kupi? w ksi?garni s?ownik bez bli?szego przyjrzenia si? jego zawarto?ci. Spieszy?em si?, cena by?a do?? przyst?pna, a tytu? zapowiada? si? bardzo atrakcyjnie. Skusi?by si? pewnie ka?dy, komu kiedykolwiek przysz?o t?umaczy? na angielski wyra?enia typu "p?yta termoizolacyjna o wysokiej wytrzyma?o?ci na ?ciskanie pod posadzki przemys?owe" czy "wykres zale?no?ci wodoroch?onno?ci od czasu".

Niestety, rych?o odkry?em, ?e obiecuj?cy tytu? dzie?a Piotra Doma?skiego ma si? nijak do zawarto?ci. Jest ono wszystkim tylko nie s?ownikiem frazeologicznym. Gdybym mia? przypisa? je do jakiej? kategorii, to najbardziej pasowa?oby mi okre?lenie "miszmasz" - albo "groch z kapust?", je?li kto? woli bardziej swojsk? terminologi?. Czegó? tu nie ma? Sam spis tre?ci ci?gnie si? przez trzy strony (ca?y "s?ownik" liczy ich 300). Pierwsz? po?ow? obj?to?ci ksi??ki zajmuje zestawienie tysi?ca angielskich rzeczowników, czasowników i przymiotników, opatrzonych jednym-dwoma zdaniami z przyk?adowym u?yciem i polskim t?umaczeniem po prawej. Wygl?da to mniej wi?cej tak:

AVERAGE
PRZECI?TNY, U?REDNIONY
A mixture contains particles of different kinds; it has the average properties of its constituents.
Mieszanina sk?ada si? z cz?steczek [chyba "cz?stek"? - przyp. mój] ró?nego rodzaju; przejawia w?asno?ci, które s? u?rednionymi w?asno?ciami sk?adników.
albo tak:
GAS
GAZ
Chlorine is a greenish-yellow poisonous gas.
Chlor jest zielono?ó?tym truj?cym gazem.

Zdania i owszem - brzmi? m?drze i pewnie pochodz? z autentycznych tekstów, ale obiecywanej frazeologii tyle w nich co kot nap?aka?. Nie dowiemy si?, ani z jakimi s?owami pojawia si? najcz??ciej w kontekstach naukowo-technicznych przymiotnik average, ani co mo?na po angielsku i polsku robi? z gazem (spr??a?, t?oczy?, skrapla?...) i jaki on mo?e by? (ch?odz?cy, ?zawi?cy, oboj?tny...). W istocie z tych przypadkowo dobranych hase? i towarzysz?cych im zda? nie dowiemy si? niczego, co mog?oby w jakikolwiek sposób przyda? si? t?umaczowi.

Autor tak bardzo zakocha? si? w swej li?cie tysi?ca angielskich s?ów i ich polskich odpowiedników, ?e w drugiej cz??ci "s?ownika" powtórzy? j?, tym razem co prawda bez przyk?adowych zda?, ale za to podaj?c wymow?. I to go jednak nie usatysfakcjonowa?o. ?eby da? ?wiadectwo g??bi swego uczucia, list? zamie?ci? bowiem jeszcze po raz trzeci (jako indeks polsko-angielski, nazwany nie wiedzie? czemu "s?ownikiem tematycznym") i czwarty (jako indeks angielsko-polski)! A? dziw bierze, ?e nikt wcze?niej nie wpad? na ten genialny pomys?, by s?owniki i encyklopedie uzupe?nia? o alfabetyczny spis wszystkich hase?. Przecie? to niezwyk?e u?atwienie dla u?ytkownika: zamiast wertowa? opas?e tomiszcze, mo?na teraz szybko sprawdzi?, czy poszukiwane has?o w ogóle zosta?o w nim uwzgl?dnione.

Zreflektowawszy si? zapewne, ?e wszystko to wci?? wygl?da troch? ubo?uchno, Piotr Doma?ski postanowi? wzbogaci? swe dzie?o o kilkana?cie aneksów, podzielonych z fantazj? na "Skorowidze" i "Aneksy, uzupe?nienia". Do tych pierwszych zaliczy? m.in. zestawienie pospolitych skrótów opisanych w ka?dym standardowym s?owniku angielskim (w rodzaju PS, RSVP, VAT - ten ostatni wyja?niaj?c notabene jako "podatek od nabywanych dóbr"!) oraz lapidarny opis ró?nic mi?dzy pisowni? brytyjsk? a ameryka?sk?. W ostatniej cz??ci, owych "Aneksach, uzupe?nieniach", uzna? za? za stosowne zamie?ci? takie skarby jak alfabet grecki i angielski, skopiowane ze s?owników Webstera tabelki obrazuj?ce ewolucj? zapisu poszczególnych liter w ró?nych alfabetach (jak wiadomo bowiem, nic bardziej nie interesuje u?ytkownika s?ownika frazelogicznego ni? kszta?t litery "q" w czasach Karola I), alfabetyczna lista pierwiastków (obowi?zkowo w dwóch wersjach: angielsko-polskiej i polsko-angielskiej, bo? to zawsze dwie strony wi?cej) oraz angielskie nazwy liczebników.

Jak przysta?o na porz?dny s?ownik naukowo-techniczny, nie mog?o te? zabrakn?? przypisów o tym, co nosz? w klapie Irlandczycy i kiedy powsta? Instytut Gallupa, a tak?e gar?ci uwag o zasadach t?umaczenia z j?zyka angielskiego na polski, zilustrowanych odami Keatsa i Shelleya, cytatami z Catforda i Szekspira oraz kryptocytatami z Voellnagla i Chomsky'ego. Na koniec, jako ?e do zaplanowanych 300 stron obj?to?ci wci?? troch? brakowa?o, autor nie opar? si? pokusie, by doda? list? angielskich czasowników nieregularnych, a w?a?ciwie trzy listy: najpierw z podzia?em na kategorie, potem bez podzia?u i jeszcze w wersji polsko-angielskiej, bo a nu? komu? przyjdzie do g?owy sprawdzi?, czy przypadkiem polskie "ucieka?" nie ma jakiego? nieregularnego angielskiego odpowiednika.

Jak wiedz? dzieci w szkole (a przynajmniej wiedzie? powinny), nawet za genialne wypracowanie, je?li jest zupe?nie nie na zadany temat, nale?y si? ocena niedostateczna. A jak? ocen? wystawi? autorowi tego kuriozum leksykograficznego, który temat pracy okre?li? sobie sam, a mimo to nie potrafi? si? go trzyma??



luty 2003


© by Arkadiusz Belczyk 2003
 
poradkk

T?umaczenie filmów

S?ownik budowlany