Zmasakrowa? Woody'ego



W powszechnej opinii jako?? t?umacze? filmowych w Polsce jest marna. Przyczyny tego stanu rzeczy mo?na wskaza? co najmniej trzy. Po pierwsze, n?dzne stawki, które powoduj?, ?e z zawodu odp?ywaj? (b?d? te? do niego nie przyp?ywaj?) t?umacze rzeczywi?cie kompetentni. Po drugie, ich miejsce zajmuj? osoby niedo?wiadczone, amatorzy, czy wr?cz dyletanci (kto? przecie? t? robot? wykona? musi), którzy w niewystarczaj?cym stopniu znaj? j?zyk obcy, jeszcze gorzej w?adaj? j?zykiem ojczystym, cz?sto maj? powa?ne braki w ogólnej wiedzy o ?wiecie i nie rozumiej? specyfiki t?umaczenia dialogów filmowych. Po trzecie, winni s? oczywi?cie dystrybutorzy, którym najwyra?niej jest oboj?tne, czy oferuj? widzom towar pe?nowarto?ciowy, czy nie, dlatego nie zaprz?taj? sobie g?owy kontrol? jako?ci. Skoro film i tak si? sprzeda (ile? tysi?cy ludzi obejrzy go w kinach i na p?ytach DVD, a potem w telewizji), po co p?aci? kilkaset z?otych wi?cej za porz?dne opracowanie napisów i listy dialogowej?

Na ró?nych forach widzowie wymieniaj? si? potem uwagami – nie zawsze s?usznymi, dodajmy gwoli sprawiedliwo?ci, bo niejednokrotnie ?wiadcz?cymi o jeszcze wi?kszym dyletanctwie – pod?miewaj? i przerzucaj? co zabawniejszymi przyk?adami translatorskich bzdur. Jak dot?d jednak, cho? pewne tytu?y wci?? si? powtarzaj? w tych dyskusjach, nikt nie pokusi? si? o sporz?dzenie obszerniejszego zestawienia filmowych T?umacze? Najgorszych, swoistych antywzorców gatunku, z dok?adnym opisem i uzasadnieniem. Ja równie? (przede wszystkim z braku czasu) nie podejmuj? si? stworzenia takiej czarnej listy, ch?tnie natomiast wska?? murowanego faworyta do zaj?cia na niej pierwszego miejsca, przek?ad dialogów, który uwa?am za absolutnie najkoszmarniejszy, przynajmniej w kategorii p?yt DVD. Za nim sytuuj? si? ju? tylko translatory automatyczne.

anniehamanhatÓw kandydat to w?a?ciwie dwa filmy (nale?a?oby zatem mówi? o I miejscu ex aequo), poniewa? jednak oba s? dzie?em tego samego re?ysera, z tego samego okresu twórczo?ci i zosta?y przet?umaczone przez t? sam? osob?, dla tego samego dystrybutora, mo?na je potraktowa? jako jedn? ca?o??. Mowa o Annie Hall i Manhattanie Woody’ego Allena, do których polskie napisy opracowa?a firma Visiontext, a p?yty wprowadzi? na polski rynek Imperial Entertainment Home Video. 

Za nieca?e 40 z? od sztuki szcz??liwy nabywca otrzymuje dwa niedo?cignione arcydzie?a be?kotu, ciutk? zbyt obojnakowe, ale wystrza?owe, by pos?u?y? si? oryginalnym sformu?owaniem z polskiej listy dialogowej (cokolwiek ono znaczy). Czegó? tu nie ma? Kuriozalne s?ownictwo:

Dwie starsze damy jedz? w resorcie Catskill Mountain.
Jestem prezydentem firmy.
Masz jak?? zaraz??
Mieszkanie ma kiepsk? hydraulik?.
Mój ksi?gowy odliczy to jako upust podatkowy.
poezja wspó?czesnoameryka?ska
analityk b?d?cy ?cis?ym Freudyt?
perfekcyjny wgl?d analityczny
Powinna? mie? du?o spryskiwacza na owady.
P?ac? za jej analityk?.
Musisz zobaczy? mój TV-show.
Jestem niez?ym edytorem [w sensie redaktora]

awangardowe zwi?zki frazeologiczne:

Kosmos si? rozwija.
Jest dziennikark? dla „Rolling Stone”.
charyzmatyczne wydarzenie
nadrobi? za puste obszary ?ycia
Rozklekoczesz samochód!
Od kogo ma kra???
Wyszed?em, ?eby dosta? terapii wstrz?sowej.
Zaskar?y? Nixona [w oryg. Impeach Nixon]
szczera sensacja
w Manhattanie
jestem zwyci?zc? nagrody Augusta Strindberga
Nie czyta?em artyku?u o bezimiennych masach Chin.
wznosi? [?mier?] do tragicznych wy?yn
sprzeda? ksi??ki na film

przedziwna idiomatyka:

Zabijam paj?ki od kiedy mia?em 30 lat, dobrze?
Tylko si? prosz? nie denerwowa? ani nic.
Nie mam p?ynnej gotówki.
Kobiety uwa?a?y go za nie do powstrzymania.
[Wydawcy] byli bardzo pochlebni.
Samochód mi wyrwa?.
najbardziej odpr??ony okres
Mam k?opoty z odró?nieniem fikcji od realno?ci.
Mam miliony faktów w paluszkach.
Mamy wspania?y seks.
Dodaj mi tu ogrom ?miechu.
To wysoko kwalifikowany doktor.
Czy s?ysza?e? co? od Mary?
Powinna? rozszerzy? swoje ?ycie.

bezkompromisowa gramatyka:

Potrzebuj? du?y kij do gry w polo.
Zwi?zek zawsze dawa? George’owi darmowego indyka na ?wi?ta, bo dosta? od?amkiem podczas pierwszej wojny ?wiatowej.
Zobacz na tych dwoje.
Zachowujesz si?, jakby? pogwa?ca? zasad? moraln?.
Co masz na my?li, gdzie jestem?
Có?, nie s?dz?, ?e 17 lat to za m?oda.
Ilu satelit Saturna znasz nazwy?
Powinni zabroni? wjazd samochodom na Manhattan.
bardziej g??bszy
Wielu z was, którzy nigdy przedtem by tego nie zrobili, dzi? na?o?yli muszk?.
Zadzwoni? do ciebie, jak masz woln? chwil??

ujmuj?ca stylistyka:

Ci?gle przesiewam szcz?tki naszego zwi?zku...
By?a zbyt zaj?ta byciem gwa?con? przez Kozaków.
Uwa?am, ?e ?ycie dzieli si? na okropne i n?dzne.
W ca?ym kraju ludno?? ?aknie cho?by najkrótszych wie?ci.
Czort z tym! [któ? tak dzi? jeszcze mówi?]
Romantyzowa? [Nowy Jork] poza wszelkie proporcje.
Nie masz dla mnie ?adnych uczu??
Ca?kowicie sobie wszystko spieprzy?em.
Co za wspaniale liczebna widownia.
bardziej odczuwa?am swoje uczucia
Uwa?a?am, ?e by?am jako? wadliwa.

Chwilami nie sposób wr?cz uwierzy?, ?e te dialogi mog?y wyj?? spod r?ki polskiego native speakera:

Chyba b?d? takim typem ?ysiej?cej m?sko?ci... w przeciwie?stwie do, powiedzmy, dystyngowanego siwca, na przyk?ad.
Straci?em kontakt z kolegami z czasów szkolnych, ale ja wyszed?em na komedianta.
Nie chc? mieszka? w mie?cie, gdzie jedynym post?pem kulturowym jest to, ?e mo?na skr?ca? w prawo na czerwonym ?wietle.
Hej, chcesz wej?? na gór? na kieliszek wina czy czego??
Je?li kto? gdzie? g?oduje, to robi rys? na moim wieczorze.
Mo?e ludzie nie s? przeznaczeni na jeden g??boki zwi?zek.
Jestem biedny w gotówk? czy co?.
Masz tendencj? do niejakiej wrogo?ci.
Nienawidz? samochodów. Pieprz? ?rodowisko.
Nie chcia?em jej robi? nadziei czy co? takiego.
Sama wiesz, jak? etyk? maj? ci faceci. Tak ciut powy?ej dr?czyciela dzieci.

S? i takie fragmenty, których najzwyczajniej nie da si? zrozumie?:

Mam do czynienia z facetami imieniem Bolo!
Ju? mam do?? tych pseudowgl?dów ludzi pracuj?cych dla „Komenterii”.
Iluzja, ?e zrobi z ciebie bia?? kobiet? bardziej na Billie Holiday.
I zaczynam te? bardziej rozumie? twoje ?ród?a [w oryg. And I’m starting to get more of the references too].
Sze?? osób zabrano do szpitala z objawami z?ych fal.
Mo?e dasz mi co?, co przetrzyma mnie przez nast?pne dwie godziny.
Wszystkie dobre spotkania ju? s? zaj?te.
Nie tylko jest ?wietnym agentem, na dodatek daje dobre spotkania.
Nie jestem ciek?y czy co? nie p?ynie. [???]
Widzia?em twoj? fikcj?.
Jestem legalna, cho? jestem jeszcze dzieckiem.
Powinna? mnie raczej uwa?a? za taki objazd na autostradzie ?ycia.

Cho? utarte konwencje j?zykowe i elementarne zasady uprzejmo?ci nakazuj?, by obcy ludzie zwracali si? do siebie po polsku per pan/pani, tutaj wszystkie postaci, nawet kompletni nieznajomi na ulicy, zawsze s? ze sob? na ty. Co chyba jeszcze bardziej irytuj?ce, bohaterowie zdaj? si? te? ci?gle j?ka? i mie? trudno?ci z wys?awianiem si?:

Hej, nie... Nie, nie. Pilnuj drogi, co? Ja si?gn?!
S?uchaj, id? na papierosa, dobra?
Och, nie. Nie... Nie wyg?upiaj si?. Wiesz...
Och, Bo?e. Och.
I... i wiesz... by?a? sensacyjna.
I, no wiesz, ufam jej.
Ca?kiem tu w porz?dku. No i Tony jest bardzo mi?y. I... no, poznaj? ludzi, chodz? na przyj?cia, i gramy w tenisa. To dla mnie wielki krok, no wiesz.
Nie chc?... S?uchaj, s?uchaj, s?uchaj... To co tak ogólnie porabiasz, co?
Och, to cu... To cudownie. No wiesz...
To... s?dz?, ?e to ma w sobie tak? cudown? inno??, rozumiesz.

Zawsze twierdzi?em, ?e dialogi filmowe w przek?adzie powinny wygl?da? jak mo?liwe autentyczne dialogi w j?zyku docelowym, a wi?c w szczególno?ci cechowa? si? potoczno?ci?, ale przecie? nie oznacza to t?umaczenia ich w formie dos?ownej transkrypcji, jak przy spisywaniu nagra? z policyjnego pods?uchu.

T?umacz najwyra?niej nie rozpoznaje równie? niektórych odniesie? kulturowych (rodzina Mansonów; W?a?nie wrócili z Masters i Johnson), gdzie indziej rozpoznaje je b??dnie (nie istniej? filmy Veroniki Lake, bo to by?a aktorka, nie re?yser), nie zna te? faktów z historii Stanów Zjednoczonych (Lee Harvey Oswald nie strzela? do Kennedy’ego ze strzelby, a przewodnicz?cy komisji Warrena nie by? lordem, tylko mia? na imi? Earl) ani realiów ?ycia w tym kraju (siatka z zakupami; i?? do Burbank). Z niewiadomych powodów upiera si? poza tym przy spolszczaniu tytu?ów gazet i czasopism – w rezultacie czego budzi w widzach konsternacj? Nowojorczykiem, Nowojorskim Przegl?dem Ksi??ek i Przegl?dem Krajowym.

T?umacz miewa te? problemy z j?zykiem angielskim. I’m into leather w tym kontek?cie – w ustach ma?ej dziewczynki w szkolnej ?awce – na pewno nie znaczy Ja dzia?am w skórze (?za si? w oku kr?ci na wspomnienie genialnego Ja jestem zboczona, które zachwyca?o przed laty w wersji dubbingowanej). Podobnie I’m anal nie mo?na t?umaczy? jako Jestem t?py, I’m a bigot – jako Jestem zapale?cem, a przymiotnika oversexed jako przeci??ony seksualnie, bo nie o brak inteligencji, entuzjazm ani zm?czenie tu chodzi. Z kolei negative imagery w recenzji filmu nie ma nic wspólnego z obrazem negatywowym, a artefact z malutk? sztuczk? artystyczn?, za? la-di-da nie jest przypadkow? zbitk? sylab i co? tam jednak znaczy, wypada?oby wi?c to spolszczy?.

Opisywanie uchybie? wzgl?dem ojczystej ortografii (g?ównie w odmianie angielskich imion) i interpunkcji podaruj? sobie, bo na tym tle wydaj? si? one co najwy?ej niepozornymi detalami.  

* * *

Jako si? rzek?o, nie zamierzam tworzy? rankingu filmowych gniotów translatorskich (cho? widz? sens takiego opracowania i ch?tnie je przeczytam, je?li kiedykolwiek powstanie), niemniej jednak kinomanom-masochistom chcia?bym na zako?czenie podsun?? kilka dalszych propozycji:

  • Barwy kampanii (awans do ?cis?ej czo?ówki gwarantuj? dwa cudowne zdania: Po roku odj?to jej nog?, rezultat cukrzycy oraz To tylko wierzcho?ek lodowca, a to przecie? zaledwie skromna próbka);

  • Sekretarka (nazywana te? tu i ówdzie maszynopisark?; ?ywy dowód na to, ?e bez przecinków te? mo?na);

  • Glengarry Glen Ross (najkompletniejszy dost?pny na rynku przegl?d b??dów technicznych w dziedzinie tworzenia napisów filmowych plus podziwu godna konsekwencja w stawianiu przecinków PO ka?dym ?e);

  • Nocny portier (rekord ?wiata w zu?yciu wielokropka na metr bie??cy tekstu; budzi szacunek);

  • Polowanie na „Czerwony Pa?dziernik” (Zapytaj in?yniera o zwi?kszenie reaktora do 105%, Torpeda rozpad?a si? na uderzenie; Kevin Costner’s buffalo film, czyli film o bawole i inne pere?ki);

  • Pojutrze (imponuj?ce j?zykowe efekty specjalne: Nadchodz? mieszane raporty; Jeste?my na skraju znacznej zmiany klimatu; Niezliczone ilo?ci rodzin ameryka?skich doznaj? uczucia ulgi itp.);

  • Truposz (ulubieniec forów internetowych, ob?miewany po wielokro?, dlatego ogranicz? si? tu tylko do zwrócenia uwagi na równie uroczy tekst na pude?ku: William Blake pod??a w kierunku najdalej po?o?onego posterunku na wschodniej [sic!] granicy. [...] Czas p?ynie, a Blaky z pomoc? Indianina prze?ywa chwile rado?ci i przemocy. Wbrew w?asnej naturze, okoliczno?ci zmieniaj? go w zaszczutego banit?, w morderc?, w cz?owieka, którego cielesna pow?oka powoli przestaje istnie?. Ci?ni?ty pomi?dzy okropie?stwa i chaos otaczaj?cej go rzeczywisto?ci, szeroko otwartymi oczami obserwuje krucho?? okre?laj?c? zakres istnienia. To tak jakby po przebiciu si? przez tafl? szk?a i wynurzy? si? po drugiej stronie ujrze? ca?kiem inny, nieznany, nierealny ?wiat);

  • materia?y dodatkowe na p?ycie Pewnego razu na Dzikim Zachodzie (obydwaj [bohaterowie] ilustruj? korupcyjne wp?ywy perspektywy finansowej, na terytorium zasiedlonym przez marzycieli i idealistów nowo zjednoczonych stanów; Kolej przetrwa?a korupcyjne ceny i monopolowe ustawodawstwo, rozbudowuj?c swoj? sie? na d?ugo?? 2554 tysi?cy mil; Morton nie podziela psychicznych tendencji Franka itp.).

 

Zob. te? artyku? "O t?umaczeniu filmów" oraz ksi??k? "T?umaczenie filmów", do nabycia w Serwisie T?umacza.

 

© by Arkadiusz Belczyk 2008