Pisanie pracy o t?umaczeniu filmów


 
S?dz?c po liczbie zapyta? docieraj?cych do mnie w tej sprawie, coraz wi?cej studentów filologii obcych chcia?oby pisa? prac? licencjack? czy magistersk? z t?umacze? filmowych, w ?argonie naukowym nazywanych przek?adem audiowizualnym. Przyczyny ?atwo zrozumie?: wydaje si? to du?o atrakcyjniejsze ni? analizowanie przek?adów literackich, a w dodatku zgodne z duchem naszych czasów, w których, zdaniem wielu, serial telewizyjny pe?ni identyczn? funkcj? jak kiedy? opas?e powie?ci. Skoro ju? trzeba napisa? i obroni? t? obowi?zkow? dysertacj?, czy? nie przyjemniej zaj?? si? w niej swym ulubionym aktorem, re?yserem albo gatunkiem filmowym, zamiast snu? rozwa?ania o tym, jak t?umacz sobie poradzi? z monologami wewn?trzmymi, metaforami czy kunsztownymi rymami? Co wi?cej, analiz przek?adów literackich powsta?o ju? mnóstwo i kolejnym rocznikom coraz trudniej powiedzie? co? odkrywczego w tej dziedzinie, podczas gdy ?wiat t?umacze? filmowych wci?? pozostaje jeszcze s?abo opisany.
 
Jestem jak najdalszy od zniech?cania kogokolwiek, komu przyszed? do g?owy pomys? takiej w?a?nie pracy, bo naprawd? mo?e si? ona okaza? bardzo oryginalna i ciekawa, warto jednak mie? ?wiadomo?? komplikacji, jakie to za sob? poci?ga. Sporym utrudnieniem jest przede wszystkim samo medium. Kiedy si? zabieramy do analizowania literatury, najpierw si?gamy po konkretne ksi??ki i – maj?c ju? przynajmniej ogóln? koncepcj? tego, co zamierzamy napisa? – podczas lektury zaznaczamy w nich sobie odpowiednie ust?py, podkre?lamy przydatne cytaty, by? mo?e nawet dopisujemy o?ówkiem na margninesach jakie? uwagi i przemy?lenia. Je?li pó?niej, w trakcie pisania, b?dziemy nagle potrzebowa? przyk?adu dla zilustrowania jakiej? postawionej tezy, mo?na go znale?? stosunkowo ?atwo i szybko, po prostu wertuj?c kartki. Film jest pod tym wzgl?dem du?o mniej wygodny, jako ?e nie da si? w nim niczego zaznacza?. Mo?na co najwy?ej sporz?dza? osobne notatki, za ka?dym razem spisuj?c ze wskaza? odtwarzacza dok?adny czas, w którym pada jaka? cenna dla pisz?cego kwestia. Je?li dysponujemy filmem na p?ycie DVD, k?opotliwe b?dzie te? szybkie docieranie do interesuj?cego nas fragmentu, a pó?niej np. cofanie si? o kilka sekund, by co? obejrze? kilkakrotnie, poniewa? format ten zasadniczo nie jest przeznaczony do tak subtelnych operacji.
 
Drugim, mo?e nawet jeszcze wa?niejszym utrudnieniem jest niedost?pno?? skryptów. ?eby móc analizowa? jakiekolwiek t?umaczenie, musimy porówna? oryginaln? wersj? tekstu z jej przek?adem na inny j?zyk. W przypadku filmu b?dzie wi?c potrzebny z jednej strony jego scenariusz lub przynajmniej kompletna lista dialogowa, a z drugiej napisy b?d? dialogi opracowane czy to dla lektora, czy to dla aktorów nagrywaj?cych dubbing (gdyby kto? zapragn?? si? zaj?? t? form? przek?adu audiowizualnego). Naj?atwiej zdoby? napisy do wersji DVD – mo?na je wyci?gn?? z p?yty programem w rodzaju SubRip, cho? wymaga to pewnych umiej?tno?ci technicznych. O napisy kinowe czy telewizyjne, a tak?e opracowania lektorskie b?d? dubbingowe teoretycznie mo?na si? zwróci? do w?a?ciwego dystrybutora, studia opracowa? czy stacji telewizyjnej, ale w praktyce trzeba b?dzie po prostu wszystko spisa? samemu (w kinie jest to w?a?ciwie niewykonalne).
 
Z orygina?ami równie? bywaj? problemy. Je?li nawet znajdziemy na p?ycie czy w internecie napisy w wersji oryginalnej, to z regu?y b?dzie ju? ona skrócona, przyci?ta zgodnie z zasadami tworzenia subtitles, gdy tymczasem do szczegó?owej analizy potrzebny nam jest kompletny zapis dialogów. Sk?din?d du?a cz??? angielskich napisów dost?pnych w sieci (zw?aszcza chyba do seriali) to teksty przez nikogo nieautoryzowane, spisane ze s?uchu i niekoniecznie w stu procentach zgodne z tym, co rzeczywi?cie mówi? aktorzy. Z kolei oryginalne scenariusze i skrypty, wyj?wszy filmy bardzo stare, bywaj? w ogóle niedost?pne. Krótko mówi?c, samo zebranie materia?u do analizy mo?e si? okaza? sporym wyzwaniem.
 
Trzeba te? wzi?? pod uwag? wzgl?dne ubóstwo literatury po?wi?conej tej specyficznej dziedzinie t?umacze?. W Polsce, o ile mi wiadomo, ukaza?y si? do tej pory zaledwie dwie ksi??ki teoretyczne: Przek?ad audiowizualny Teresy Tomaszkiewicz (PWN, Warszawa 2006) i Przek?ad slangu w filmie Micha?a Garcarza (Tertium, Kraków 2007) plus moje T?umaczenie filmów, po?wi?cone przede wszystkim aspektom warsztatowym, oraz gar?? artyku?ów w rozmaitych periodykach naukowych (m.in. Agnieszki Szarkowskiej). W j?zyku angielskim lista jest oczywi?cie du?o d?u?sza, na czele z klasycznymi ju? pracami Henrika Gottlieba, z tym ?e nie zajmuj? si? one opracowaniami lektorskimi (dominuj?cymi w polskich realiach), a analizowane przyk?ady t?umacze?, na przyk?ad na j?zyki skandynawskie, niekoniecznie przystaj? do problematyki przek?adu na j?zyk polski.
 
Wbrew pozorom nie tak ?atwo te? o wymy?lenie ciekawego i oryginalnego tematu. Pomys?y, z jakimi si? zetkn??em, najcz??ciej obracaj? si? wokó? przek?adu elementów t?a kulturowego: dowcipów, gier s?ownych, odwo?a? do obcych realiów, idiomów, ewentualnie wulgaryzmów. Ze swej strony móg?bym tu jeszcze zaproponowa? cho?by problem t?umaczenia nazw w?asnych albo w?a?ciwego dopasowania rejestru do postaci (co decyduje, ?e s?owa wypowiadane przez ameryka?skiego gangstera, naukowca czy nastolatka tak?e po polsku brzmi? wiarygodnie i naturalnie?).
 
Przy analizie napisów oczywistym zagadnieniem do rozpatrzenia s? przede wszystkim metody skracania i parafrazowania dialogów. Warto si? te? chyba zastanowi? nad analiz? porównawcz? wersji lektorskiej i napisowej do tego samego filmu (na p?ytach DVD ca?kiem cz?sto zdarza si?, ?e przygotowuj? je ró?ni t?umacze – to jeden z paradoksów tej bran?y). Interesuj?cym tematem mog? by? wreszcie formy zwracania si? postaci do siebie (drobny, ale bardzo trudny i cz?sto lekcewa?ony przez t?umaczy aspekt t?umacze? filmowych), a tak?e wyra?ne skonwencjonalizowanie pewnych sformu?owa?, do znudzenia pojawiaj?cych si? w polskich t?umaczeniach filmowych, zw?aszcza lektorskich – analiza tego zjawiska by?aby z pewno?ci? ciekawa, ale te? wymaga?aby zebrania bardzo obszernego materia?u.
 
Zdecydowanie z?ym – aczkolwiek zaskakuj?co popularnym – pomys?em jest natomiast po?wi?cenie pracy t?umaczeniom tytu?ów filmowych. Na ten temat mo?na co najwy?ej napisa? krótki tekst (sam takowy pope?ni?em jako jeden z rozdzia?ów T?umaczenia filmów), ale na pewno nie kilkadziesi?t stron. Najwa?niejszym argumentem przeciw jest to, ?e mamy w tym wypadku do czynienia z zagadnieniem w najlepszym razie z pogranicza translatoryki (poniewa? w gr? wchodz? przede wszystkim, a cz?sto wy??cznie kwestie marketingowe, nie j?zykowe).
 
Wszystkich, którzy zdecyduj? si? pisa? prac? z przek?adu audiowizualnego w formie subtitles, chcia?bym te? na koniec przestrzec przed wyci?ganiem pochopnych wniosków na przyk?ad o nieadekwatno?ci takiego czy innego rozwi?zania. Osobie niedo?wiadczonej (ale tak?e i profesjonalnym t?umaczom zajmuj?cym si? na co dzie? typowymi t?umaczeniami pisemnymi) mo?e si? niejednokrotnie wydawa?, ?e „lepiej by?oby” w danym miejscu u?y? innego s?owa albo innej konstrukcji zdania. Trzeba jednak pami?ta?, ?e pozorny b??d t?umacza cz?sto wynika np. z ogranicze? czysto technicznych: bardzo du?ego tempa dialogów i dynamicznego monta?u (popularne we wspó?czesnych filmach, zw?aszcza serialach, krótkie uj?cia trwaj?ce ledwo po 2-3 sekundy). Je?li nasza uczona analiza w opisie konkretnego filmu nie uwzgl?dni tego kluczowego aspektu, mo?e si? okaza? przys?owiowym mówieniem ?lepego o kolorach.
 

© by Arkadiusz Belczyk 2010