formy Katarzyna K?osi?ska (red. nauk.)
Formy i normy, czyli poprawna polszczyzna w praktyce

Ocena: 6/10



Tu i ówdzie mo?na si? spotka? z tez?, ?e j?zyk polski to najtrudniejszy j?zyk ?wiata. Teza ta mo?e i ?echce przyjemnie narodowe ego, ale jest fa?szywa, i to z kilku powodów. Przede wszystkim nie sposób zdefiniowa?, na czym dok?adnie polega „trudno?? j?zyka”. Dla jednych mo?e to by? skomplikowana gramatyka, z mnóstwem wyj?tków i nieregularno?ci, dla innych wymowa, a dla jeszcze innych np. ortografia. Wydaje si? oczywiste, ?e wa?nym czynnikiem jest tu tak?e pokrewie?stwo mi?dzy konkretnym j?zykiem obcym a j?zykiem ojczystym ucz?cego si? – np. Polak uzna za ?atwiejszy do opanowania rosyjski ni? korea?ski, podczas gdy Chi?czyk b?dzie raczej odmiennego zdania. Co za tym idzie, nie mo?na poda? uniwersalnych, obiektywnych kryteriów precyzyjnej oceny trudno?ci j?zyków, tak by porównywa? je ze sob? i ustala?, ?e j?zyk A jest nieco trudniejszy ni? B, ale ?atwiejszy ni? C.

Wielu osobom j?zyk niemiecki wydaje si? trudniejszy od angielskiego, poniewa? wyst?puj? w nim rodzaje gramatyczne i wi?cej ko?cówek fleksyjnych, inni jednak b?d? twierdzi? odwrotnie – ?e trudniejszy jest angielski, bo ma mnóstwo czasów gramatycznych, du?o trudniej go zrozumie? w wersji mówionej (cho?by z uwagi na wielo?? akcentów, dialektów i odmian), a do tego wymowa i pisownia bywaj? cz?sto nieprzewidywalne. A jak porówna? „trudno??” niemieckich rodzajników czy angielskich czasów z „trudno?ci?” wymowy w j?zykach tonicznych czy mlaskowych? Je?li kto? nie ma za grosz s?uchu, ale ma za to analityczny umys?, by? mo?e nigdy nie zdo?a dobrze opanowa? np. tajskiego (który podobno ma prost? gramatyk?), natomiast bez wi?kszych problemów nauczy si? greckiego czy ?aciny (o gramatyce nader skomplikowanej). Krótko mówi?c, nie da si? uporz?dkowa? wszystkich j?zyków na ?wiecie od naj?atwiejszego do najtrudniejszego, ani tym bardziej udowodni?, ?e na szczycie takiej listy powinien si? znale?? akurat polski.

Có? to zreszt? znaczy „biegle opanowa? j?zyk”? Czy polega to na przyswojeniu sobie absolutnie wszystkich regu? w nim obowi?zuj?cych i na bezb??dnym ich u?ywaniu? Intuicja podpowiada (a praktyka owo przypuszczenie potwierdza), ?e mo?na si? bardzo sprawnie pos?ugiwa? jakim? j?zykiem – tzn. p?ynnie w nim pisa? i mówi? – pope?niaj?c przy tym wiele drobnych b??dów, które nie wp?ywaj? na przekaz informacji mi?dzy nadawc? a odbiorc?. Wygl?da wi?c na to, ?e „trudno??” przypisywana danemu j?zykowi, rozumiana przede wszystkim jako z?o?ono?? regu?, niekoniecznie przek?ada si? na trudno?? opanowania go w stopniu wystarczaj?cym do swobodnego pos?ugiwania si? nim. Mo?na „dobrze zna? j?zyk”, nawet by? jego rodzimym u?ytkownikiem, zarazem nie u?wiadamiaj?c sobie wielu obowi?zuj?cych w nim norm poprawno?ciowych.

I tak te? jest z j?zykiem polskim. Wszyscy niby znamy go biegle, uczymy si? go od urodzenia i pos?ugujemy nim bezustannie, ale przy bli?szej analizie naszych wypowiedzi okazuje si?, ?e pe?no w nich najró?niejszych b??dów. Zwykle nie przeszkadzaj? nam w wyra?aniu my?li i komunikowaniu si? – ka?dego dnia, mniej czy bardziej sk?adnie, ale jako? si? dogadujemy z innymi polskimi native speakerami. Je?eli jednak nasza praca polega w?a?nie na operowaniu j?zykiem – a tak jest w przypadku t?umacza – sama ogólna zrozumia?o?? tworzonych tekstów nie wystarczy. Od profesjonalnego t?umacza oczekuje si? czego? wi?cej – perfekcyjnej znajomo?ci równie? niuansów j?zykowych, poprawno?ci pod ka?dym wzgl?dem.

Cho?, jak zauwa?yli?my, nie sposób udowodni?, ?e j?zyk polski jest najtrudniejszy na ?wiecie, z pewno?ci? jest trudny, cechuje go bowiem skomplikowana gramatyka (zw?aszcza bardzo rozbudowana fleksja). Jej regu?y poznajemy w szkole, potem ko?czymy studia i wychodzimy w ?wiat z prze?wiadczeniem, ?e co jak co, ale ojczysty j?zyk znamy doskonale. Jak bardzo jest ono z?udne, pokazuje ksi??ka „Formy i normy”.  

Na 150 stronach formatu A-4 jej autorzy proponuj? nam kilkaset ?wicze? sprawdzaj?cych znajomo?? m.in. polskiej ortografii, interpunkcji, odmiany wyrazów, s?owotwórstwa, frazeologii, stylistyki. W kluczu na ko?cu (niemal równie obszernym) znajdziemy odpowiedzi do ka?dego ?wiczenia, cz?sto opatrzone komentarzem wyja?niaj?cym, dlaczego jedna forma jest uwa?ana za poprawn?, a inna nie. Wiele ?wicze? polega na wskazywaniu i poprawianiu b??dów j?zykowych w cytatach z autentycznych wypowiedzi w prasie czy telewizji, co niew?tpliwie uatrakcyjnia ksi??k?. Nawet przegl?daj?c j? tylko pobie?nie, bardzo szybko odkryjemy, jak wiele szczegó?owych kwestii sprawia nam k?opoty, gdy trzeba u?y? w zdaniu konkretnego sformu?owania, ilu rzeczy nigdy nie wiedzieli?my, a w ilu nasze wyobra?enia odbiegaj? od tego, co uwa?a si? za poprawn? polszczyzn?. Czy prawid?owa forma to „Dwoje zawodników wróci?o z medalami”, czy „Dwaj zawodnicy wrócili z medalami”? „Otrzyma? 10,5 punktów/punktu/punkta”? Czy zdajemy sobie spraw? z tego, ?e nie nale?y ??czy? imies?owu przys?ówkowego ze stron? biern? („Jad?c na spotkanie, by? ?ledzony przez policj?”)? Co jest niepoprawnego w zdaniu „By? artyst?, którego cechowa? bunt wobec tradycyjnych regu? kompozycji”? Jak brzmi miejscownik od rzeczownika mirra? Itd., itp. 

Je?li chodzi o mankamenty „Form i norm”, to najwi?kszym jest zbytnia abstrakcyjno?? niektórych ?wicze? – pomimo deklarowanej w tytule praktyczno?ci. Nie bardzo widz? np. sens uzupe?niania tytu?ów czy nazwisk autorów wydawnictw poprawno?ciowych („D. ......, H. ......., H. ........, „Kultura j?zyka polskiego”, t. I, Warszawa 1973, t. II Warszawa 1982”). Komu chcia?oby si? po?wi?ca? na to czas i czemu w?a?ciwie mia?oby to s?u?y?? Niektóre ?wiczenia s? wyra?nie skierowane do w?skiego grona polonistów-pasjonatów („Prosz? okre?li?, jakie ?rodki sk?adniowe zastosowali autorzy w poni?szych tekstach” – czy znajomo?? takich m?drych terminów jak epifora, anafora, parenteza w jakikolwiek sposób wp?ywa na poprawne u?ywanie j?zyka?), a do tego nudne i metodycznie w?tpliwe („Prosz? okre?li?, czy prawdziwe jest zdanie Porówna? nigdy nie oddzielamy przecinkami” – przecie? nie od dzi? wiadomo, ?e zamiast regu?ek do zapami?tania lepiej podawa? konkretne przyk?ady). Niektórych by? mo?e nie b?d? w stanie wykona? nawet osoby bardzo do?wiadczone i wyczulone j?zykowo („Prosz? poda?, w jakich znaczeniach s? b??dnie u?ywane s?owa adekwatny, biodegradacja, anachronizm” – je?eli kto? nigdy si? nie spotka? z ich b??dnych u?yciem, to sk?d mia?by wiedzie?, co potrafi? wymy?li? w tym wzgl?dzie rodacy?).  

Tak czy owak po „Formy i normy” warto si?ga? w wolnych chwilach, by doskonali? sw? znajomo?? polszczyzny, a wi?c podstawowy element warsztatu t?umacza. Wiele ?wicze? naprawd? otwiera czytelnikowi oczy na z?o?ono?? j?zyka polskiego, uczy pokory i u?wiadamia mu, jak cz?sto rzeczy „oczywiste” wcale nie s? takie oczywiste. Nad „S?ownikiem poprawnej polszczyzny” – obowi?zkow? pozycj? na pó?ce ka?dego szanuj?cego si? t?umacza – ksi??ka ma t? przewag?, ?e nie tylko informuje, co jest poprawne, a co nie, ale i pozwala t? wiedz? przetestowa?. 

czerwiec 2011

Zob te?: Najtrudniejszy j?zyk ?wiata  

 

© by Arkadiusz Belczyk 2011