Brzmieć

 

Według Słownika języka polskiego czasownik brzmieć ma trzy znaczenia:

1. «być słyszanym, przejawiać się jako dźwięk, głos»
2. «wydawać dźwięk, głos»
3. «mieć określoną postać słowną, zawierać określoną treść»

Słownikowe przykłady (po które trzeba już sięgnąć do wersji papierowej) to odpowiednio:

1. echo, melodia;
2. dzwony, organy;
3. rozkaz, słowa prośby.

Jak widać, wszystkie są rzeczownikami nieżywotnymi, co nie znaczy, że brzmieć nie może też żywy organizm, w szczególności człowiek. Może – ale oczywiście tylko w znaczeniu drugim, czyli jako źródło dźwięku. Następuje wówczas metonimiczna redukcja danej osoby do jej głosu („Spiker brzmiał zupełnie jak młody Suzin”) albo do brzmienia używanego przez nią instrumentu („Clapton brzmi na tej płycie nieomal jak Hendrix”).

Częstym błędem, inspirowanym zapewne angielszczyzną – w której czasownika sound używa się również w sensie „convey a specified impression” – jest mieszanie znaczenia drugiego z trzecim i utożsamianie człowieka z treścią jego wypowiedzi. Typowe konstrukcje tego rodzaju to:

*Brzmisz jak mój mąż/wapniak/dupek.
*To nie brzmi jak Barry.
*Nie chciałem zabrzmieć jak paranoik.
*Brzmi pan, jakby ten projekt niczego nie zmieniał.

W języku polskim w takich sytuacjach musimy wyraźniej wskazać, że chodzi nam o czyjeś słowa, używając czasownika mówić, gadać, truć itp. albo odpowiednio modyfikując zdanie (przykład ostatni). Sprawianie wrażenia opisujemy z kolei czasownikami w rodzaju wyglądać, wydawać się lub, jeśli mowa o bardziej świadomym działaniu, wyjść na/robić z siebie (kogoś), czyli:

Gadasz jak mój mąż.
To nie wygląda na / pasuje do Barry’ego. / Barry by tak nie powiedział.
Nie chciałem wyjść na paranoika.
Z pana słów wynika, że ten projekt niczego nie zmienia. /
Brzmi to, jakby ten projekt niczego nie zmieniał. /
Sugeruje pan, że ten projekt niczego nie zmienia?

Równie niefortunne mogą być zdania opisujące wrażenia, w których brzmi nie ktoś, ale coś, np.:

*Brzmi jak bułka z masłem.
*Brzmi jak poważna choroba.

Jako że ani bułki, ani choroby nie wydają dźwięków, a więc ze swej istoty nie brzmią (bo nawet kaszel jest produkowany przez chorego, a nie chorobę jako taką), poprawnie wyrazilibyśmy to analogicznie jak wyżej:

Wygląda na bułkę z masłem/łatwiznę. / To chyba łatwe.
Wygląda na poważną chorobę / To chyba coś poważnego.

Nieco inne kalki językowe powstają przy dosłownym tłumaczeniu czasownika sound w roli orzeczenia imiennego, tzn. w połączeniu z przymiotnikiem lub przysłówkiem:

You sound depressed.
*Brzmisz jak w depresji.

I don’t want to sound stupid.
*Nie chcę zabrzmieć głupio.

Sounds lonely.
*Brzmi samotnie.

She sounds tired.
*Brzmi na zmęczoną.

W takich sytuacjach trzeba się zastanowić, co dokładnie znaczą te słowa w szerszym kontekście, a potem – jak powiedzielibyśmy to samo w poprawnej polszczyźnie. W pierwszym przykładzie jedna osoba opisuje swoje wrażenia z rozmowy z inną: „To, co mówisz (i jak mówisz), każe mi przypuszczać, że wpadłeś w depresję”. Najprościej można wyrazić tę myśl np. zdaniem: „Chyba masz depresję” albo: „To (mi) wygląda na depresję”.

W drugim przykładzie – zastrzeżeniu, jakim ktoś opatruje swoją (pominiętą tu) wypowiedź – możemy użyć wspomnianych już wyrażeń wyjść na/robić z siebie („Nie chcę wyjść na/zrobić z siebie głupka”) albo zmienić podmiot na bezosobowe to (które w przeciwieństwie do osobowego ja może «mieć określoną postać słowną», zgodnie z trzecim znaczeniem czasownika brzmieć):

Nie chcę, żeby to zabrzmiało głupio.

Jeżeli zaś zależy nam na maksymalnej zwięzłości (zwłaszcza w napisach filmowych), tę samą ideę (lekki dystans do własnych słów), możemy też oddać prostym:

Może to głupie.

Trzeci przykład to uwaga poczyniona przez kogoś, kto właśnie wysłuchał smętnych zwierzeń interlokutora żalącego się na brak kontaktu z ludźmi. W tym wypadku dosłowne tłumaczenie angielskiej konstrukcji chyba najsilniej uderza obcością, wręcz niezrozumiałością. Jak zareagowałby w takich okolicznościach Polak, chcąc wykazać choć trochę empatii? Na przykład tak:

Musisz być strasznie samotny.

albo:

Widzę, że / Chyba ci doskwiera samotność.

albo (najbardziej literacko, ale i najkrócej):

Powiało samotnością. [przez analogię do „Powiało chłodem”]

Przykład czwarty to wariant przykładu pierwszego – najbardziej rażący (ale na szczęście spotykany tylko w bardzo amatorskich tłumaczeniach) błąd językowy, który polega na potraktowaniu czasownika brzmieć jako zamiennika wyglądać, czego skutkiem jest nieistniejący frazeologizm *brzmieć na. Rozwiązaniem będzie tu oczywiście podmiana czasownika na ten właściwy:

Wygląda na zmęczoną.

 

© by Arkadiusz Belczyk 2018