Sarah Palin i Rebekah Brooks

 

Oto kilka autentycznych (choć nieco uproszczonych) zdań z polskiej prasy:

  • John McCain wybrał na swą zastępczynię Sarah Palin.
  • Tina Fey stała się sławna z parodii Sarah Palin.
  • Elisabeth Murdoch naciskała ojca, by zwolnił Rebekah Brooks.
  • Cameron bronił swych relacji z Rebekah Brooks.

Jeśli kompletnie nie interesujemy się wydarzeniami na świecie i wspomniane tu postaci z niczym nam się nie kojarzą, domyślimy się, że w pierwszym przypadku musi chodzić o kobietę (bo „zastępczyni”), ale już w pozostałych możemy mieć pewne wątpliwości – zwłaszcza w zdaniu ostatnim, gdzie „Rebekah Brooks” wygląda bardziej na nazwę jakiejś firmy niż imię i nazwisko. Dzieje się tak ze względu na wyraźnie wyczuwalną obcość form gramatycznych. Oba imiona, choć rzadkie, istnieją w języku polskim (Sara, Rebeka) i podlegają polskiej fleksji. Wzorzec odmiany żeńskich imion – które, co charakterystyczne dla polszczyzny, zawsze kończą się na -a – wygląda tak:

  • Barbara, Krystyna, Alicja, Sara, Rebeka itp.
  • Barbary, Krystyny, Alicji, Sary, Rebeki
  • Barbarze, Krystynie, Alicji, Sarze, Rebece
  • Barbarę, Krystynę, Alicję, Sarę, Rebekę
  • Barbarą, Krystyną, Alicją, Sarą, Rebeką
  • Barbarze, Krystynie, Alicji, Sarze, Rebece

Tymczasem cytowane zdania wydają się ignorować ów mocno zakorzeniony w naszej świadomości schemat deklinacyjny, używają wyłącznie form mianownikowych i stąd powstaje wrażenie, że coś w nich zgrzyta – albo że niekoniecznie chodzi w nich o kobiety. Przyczyną jest oczywiście to nieszczęsne nieme -h, którym oba imiona kończą się w pisowni angielskiej. Podobnych imion, pochodzenia hebrajskiego bądź arabskiego, jest w języku angielskim całe mnóstwo: Deborah, Oprah, Hannah, Delilah, Mayah, Lilah, Taliah, Zarah, Jennah, Aliyah, Shakirah, Kamilah, Afrah, Lashirah… Niektóre z nich są nader popularne, noszą je bowiem bardzo znane osoby: Deborah Kerr, Ophra Winfrey, Hannah Arendt. Większość ma też formy oboczne, bez -h: Sara, Rebec(c)a, Deb(o)ra, Hanna, Dalila, Lila, Talia, Maya, Zara, Shakira, Camilla…

W języku mówionym Polacy intuicyjnie odmieniają je według rodzimego wzorca (o czym łatwo się przekonać, choćby słuchając dziennikarzy wypowiadających się o polityce amerykańskiej czy brytyjskiej). Tymczasem w języku pisanym wprowadzono dziwaczną zasadę, wedle której końcówka –ah nie podlega odmianie – stąd te cytowane zdania. Warto jednak zauważyć, że nadrzędnym zaleceniem dotyczącym odmiany obcych imion i nazwisk jest przyporządkowywanie ich, o ile to tylko możliwe, do istniejących wzorców polskich (przez analogię). Ponadto w zapisie szczególnie kłopotliwych przypadków (najczęściej miejscownika, czasem też narzędnika) kierujemy się fonetyką – to dlatego piszemy np. o Johnie Smisie, o Jamesie Joysie, co wygląda okropnie, ale jako tako godzi obce imię z polską fleksją.

Z tych względów uważam, że i w odniesieniu do omawianej tu kategorii imion żeńskich należałoby sięgnąć po istniejący przecież wzorzec, opierając się na fonetycznym podobieństwie do polskich imion Sara, Rebeka, Hanna, Maja, Lila, Kamila itd., i usankcjonować to, co tak czy owak obserwujemy w języku mówionym, co brzmi nieskończenie naturalniej, ułatwia poprawną interpretację zdania i co podpowiada zdrowy rozsądek. Oto więc moja skromna propozycja – piszmy to tak, jak wszyscy mówimy:

  • John McCain wybrał na swą zastępczynię Sarę Palin.
  • Tina Fey stała się sławna z parodii Sary Palin.
  • Elisabeth Murdoch naciskała ojca, by zwolnił Rebekę Brooks.
  • Cameron bronił swych relacji z Rebeką Brooks.

© by Arkadiusz Belczyk 2011

Zob. też ćwiczenie na odmianę imion i nazwisk obcego pochodzenia