Słowo, którego nie ma

 

Czy może istnieć w języku polskim słowo, które jest używane od dziesiątek, jeśli nie setek lat i znane byle gimnazjaliście, a mimo to nie zostało dotąd zauważone przez żaden słownik tegoż języka? Okazuje się, że tak.

Każdy, kto uczył się w szkole podstaw geometrii, pamięta zapewne, że figury geometryczne opisuje się, określając ich wierzchołki jako punkty A, B, C… Mamy zatem trójkąty ABC, kwadraty KLMN itd. Jeśli figurę poddamy jakiejś transformacji (obrót, przesunięcie, odbicie symetryczne względem pewnej osi), wierzchołki otrzymanej w ten sposób nowej figury opisujemy zwyczajowo jako A’, B’, C’… Kreseczkę po prawej stronie litery czytamy „prim” i o to właśnie niepozorne słówko chodzi. Jakiś czas temu ze zdumieniem odkryłem, że oficjalnie jest ono polszczyźnie nieznane. Przetrząsnąłem wszystkie dostępne mi słowniki języka polskiego, poprawnej polszczyzny, ortograficzne, a także wyrazów obcych i nic.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że milczą na temat prim także słowniki polsko-angielskie (łącznie z naukowo-technicznym – co zakrawałoby na mały skandal, gdyby nie to, że w publikacji tej pominięto także mnóstwo innych, znacznie ważniejszych terminów). Angielski odpowiednik, prime, można oczywiście łatwo wydedukować i potwierdzić w każdym większym słowniku tego języka. I tu pojawia się kolejna, przyjemna tym razem, niespodzianka: okazuje się, że matematyczne znaczenie słowa prime uwzględniają aż dwa ogólne słowniki angielsko-polskie, stary Stanisławskiego i nowy Kościuszkowski. Gdybyż jeszcze autorzy pamiętali o nim w tomie polsko-angielskim…

© by Arkadiusz Belczyk 2003-2006