town

 

Znaczenie słowa town jest tak oczywiste, że chyba żaden tłumacz nie zastanawia się nad tym, jak je oddać po polsku. Wiadomo: town to miasto. Czy aby jednak zawsze? Przetłumaczyłem morze opisów rozmaitych towns w różnych częściach świata i utwierdziłem się w przekonaniu, że podstawowym polskim odpowiednikiem jest w istocie miejscowość – definiowana przez „Słownik języka polskiego” jako „teren zabudowany i zamieszkany przez większą liczbę ludzi; (niewielkie) miasto, wieś, osada”. Dopiero w dalszej kolejności mielibyśmy miasto, miasteczko oraz ewentualnie, nacechowaną stylistycznie, mieścinę. Terminu town używa się bowiem w angielskich tekstach na określenie nie tylko sporych ośrodków miejskich, liczących kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców (w tym ostatnim przypadku jako synonimu city), ale także zamiennie z pojęciem village, jeśli mowa o jakimkolwiek skupisku domów z własnym kościołem, placem/ryneczkiem i choćby kilkoma sklepami czy lokalami gastronomicznymi.

Słowniki dwujęzyczne tego użycia nie za bardzo dostrzegają. PWN-Oxford podaje jedynie, że town to miasto lub miasteczko, w czym i tak jest lepszy od Kościuszkowskiego, który odnotowuje wyłącznie to pierwsze znaczenie. Stanisławski zaś do miasta dorzucił jeszcze miasto prowincjonalne (jako amerykanizm), zapewne dla odróżnienia town od city. Lepiej wygląda sytuacja w tomach polsko-angielskich: pod hasłem miejscowość znajdujemy town, place (PWN-Oxford) oraz locality, place, spot, town, village (Stanisławski); tylko Kościuszkowski wyraźnie się tu pogubił (locality, place).

A propos terminu village: i jego polski odpowiednik nie zawsze jest tak oczywisty, jak można by sądzić. Oto np. w pewnym filmie tłumaczonym kiedyś przez mnie pojawiała się village, w której urzędował burgomaster (akcja rozgrywała się gdzieś w Niemczech). Ponieważ tego ostatniego trudno tłumaczyć inaczej jak burmistrz, chcąc pozostać w zgodzie z definicją tegoż urzędu, trzeba było zamiast wsi użyć słowa miasteczko.

© by Arkadiusz Belczyk 2003-2006